„Faust” – czyli wieczy głód
Widz, czy też świadek filmu Sokurowa poddawany jest na przemian zabiegom dokarmiania, przekarmiania oraz pozbawiania przyjemności konsumpcji (...) Obiektyw nie tylko anamorficznie deformuje rzeczywistość (choć właściwie czym jest rzeczywistośc? – mógłby zapytać Wagner - asystent Fausta). Kadry bywają „wykrzywione” – architektura pokojowych przestrzeni wydaje się być zaburzona - kamera stoi bowiem „krzywo” – tak, jakby patrzący przechylił nieco głowę.
Pierwszy polski pokaz nagrodzonego w Wenecji Złotym Lwem „Fausta” odbył się w warszawskiej Kinotece przy pełnej widowni. Wśród obecnych pojawiły się nieliczne osoby z papierowymi kubkami popcornu zakupionego przed wejściem do sali. Być może byli to ludzie głodni, być może nie zdążyli zjeść obiadu – nie wiem. Seans zaczynał się o 18.00.
Nieustanny głód panuje także w mieście Sokurowego „Fausta”. Nie chodzi tu tylko o pożywienie niezbędne do fizycznego rozwoju. Przebierając swoich bohaterów w historyczne kostiumy, reżyser diagnozuje współczesne społeczeństwo – oto ci, „którzy łakną” – jednak nie sprawiedliwości, nie są także „cisi” ani pokrni.
Ludzie są tu głodni przestrzeni, którą sami szczelnie wypełniają, pchając się razem w tej samej chwili w jedno przejście między domami, żołnierzom i studentom zabawiającym się w knajpie bardzo chce się pić – tak bardzo, że gdy Mefisto wydobywa wino ze ściany, natychmiast biegną napełnić nim swoje kufle, choć wokół siebie mają wystarczająco dużo trunku.
Samego Mefista śledzi dama o wymyślności stroju doprowadzonej do granic wytrzymałości. Jej potrzeba bycia ozdobioną i dostrzeżoną przybiera formę karykatury. Podejrzany gust przejawia także matka Małgorzaty. Miłośniczka pieniędzy oraz pozorowanej przyzwoitości zakłada na stypę agresywny kapelusik mówiący o niej więcej niż pustawy wyraz twarzy zabarwionej czasem złością.
Widz, czy też świadek filmu Sokurowa poddawany jest na przemian zabiegom dokarmiania, przekarmiania oraz pozbawiania przyjemności konsumpcji. Kadr, w którym śledzimy obrazy zbliżony jest do kwadratu – cały czas wydawać się może za mały widzowi przyzwyczajonemu raczej do panoramy. Obiektyw nie tylko anamorficznie deformuje rzeczywistość (choć właściwie czym jest rzeczywistośc? – mógłby zapytać Wagner - asystent Fausta). Kadry bywają „wykrzywione” – architektura pokojowych przestrzeni wydaje się być zaburzona - kamera stoi bowiem „krzywo” – tak, jakby patrzący przechylił nieco głowę. Operator odsłania wszystko, by za chwilę ukryć, przesłonić, czy uczynić obraz tak mrocznym lub nieostrym, że nasz mózg zaczyna powątpiewać w słuszność tego, j a k postrzega. Podczas świetlistego ujawniania się nam leśnego, romatycznie malowniczego pejzażu, przez który spacerują postacie, nagle zostajemy umieszczeni za liściastymi krzewami, które nie pozwalają nam „swobodnie” patrzeć. Także dźwięk na początku bardzo tłumony, dawkowany, narastający gdzieś w połowie filmu – w pijackim jazgocie, potem znów nieco opadający i osiągający swoje apogeum dopiero na sam koniec – w odgłosie wybuchającego gejzera, skłania nas do wysiłku, do czujnego „wyłapywania”, „nastawiania ucha”.
Najbardziej wygłodniały jest tytułowy bohater grany przez Johannesa Zeilera. Jego głód to również rodzaj obojętności i nieświadomości. Obie te cechy towarzyszą mu do samego końca, przy czym koniec zostaje tu rozegrany jak początek – Mefisto zabiera Fausta w konną podróż w odludne i zarazem bardzo ziemskie Zaświaty. Idący przed siebie nadal głodny Faust wkrótce sam zostanie połknięty przez biały bezkres.
Jedynym „najedzonym” jest Mefisto – czy raczej Wucherer – Lichwiarz. W rozmowie z „Dresdener Neuesten Nachrichten” grający tę postać Anton Adasinsky mówił, że Sokurow odszedł od najbardziej znanej i powielanej kliszy, według której konstruowano tę postać. I tak właśnie zbudował ją sam aktor. Jego Mefisto jest brudny, przejedzony filozofią i zdeformowany – być może właśnie umiłowaniem mądrości. Takie jest bowiem znaczenie tego pochodzącego z greki słowa. Deformacja ta doprowadzona jest do cielesnego absurdu budzącego śmiech, politowanie – u niektórych może obrzydzenie lub strach. O tym, że Mądrość Absolutna jest mu chyba dość dobrze znana świadczy ślad po skrzydłach, którego nie widzimy. Były anioł (czy też anioł urojony) – Mefisto mówi nich, jak o czymś realnie przez siebie odczuwalnym, kiedy to przeciska się przez wąskie szczeliny.
Sokurow męczy tego, który oczekuje pewności i potwierdzenia. Jego film nie jest niezwykły przez to, że można go określić mianem „estetycznie wysmakowanego”, „malarskiego” lub „pozbawionego tradycyjnej akcji/narracji”. Wszystkie te powielane schematycznie określenia nie muszą świadczyć o szczególnej wartości obrazu. Tymczasem „Faust” opowiada historię o człowieczym głodzie, o egoistycznej pożądliwości wobec pieniądza i o potrzebie zawładnięcia drugim człowiekiem. Opowieść ta jest o tyle trudna, że wymaga ciągłej koncentracji i skupienia, a całość historii oraz znaczeń układa się w umyśle powoli – jeszcze po obejrzeniu filmu. Efektowny wizualnie moment, w którym Faust z Małgorzatą wpadają w głęboką wodną otchłań łudzi swoją zwodniczą urodą. O poranku po zaniedbanym pokoju wałęsają się koty zjadające resztki lub może czekające na ochłapy czegokolwiek do zjedzenia. Także one są głodne. Przypomina się wcześniejsza sytuacja bezwstydnego podwijania sukienki w pralni i zawłaszczającego podglądania – nasycania się widokiem ciała, które raczej nie wie o tym, że jest podglądane.
Jeżeli „Faust” Sokurowa mówi o człowieku współczesnym, to mówi też o tym, czego ten człowiek nie widzi lub nie chce widzieć. To także opowieść o wzmożonej koncentracji na sobie samym, doprowadzającej do nieustannego poczucia samotności i opuszczenia. W tym błędnym kole panuje wieczny głód.
Nie wiem, jak popcorm smakował osobom spożywającym go podczas projekcji – zwłaszcza na samym początku, w scenie sekcji zwłok. Wiem tylko, że wychodząc ze swojego rzędu omijałam rozrzucone garściami po podłodze białe gruzołki. Być może konsumenci dmuchanej kukurydzy tak byli zajęci śledzeniem obrazów oraz ich treści, że nie zauważyli tego, co po sobie zostawiają – pomimo tego, że po pokazie w sali zapalono światła.
Obejrzano na festiwalu 5. Sputnik nad Polską 2011 pod patronatem Filmaster.pl.
doktor_pueblo
Świetny tekst. Dzięki!
dagrud1
a ja dziękuję za przeczytanie ;)
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook